Po raz kolejny ewolucja pokazuje swój "pazur". Mikrobiolodzy i immunolodzy opublikowali pracę, w której starają się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego uważana za "normalną" temperatura ciała ludzi wynosi właśnie 36,8 stopni Celsjusza. Ciekawe są nie tylko same wyniki badań, ale także ich konsekwencje - zwłaszcza dla lekarzy, dla których ewolucja gatunków nie jest tylko "ciekawą hipotezą". Praca jest bowiem kolejnym przykładem na to, że w wielu przypadkach zmniejszanie gorączki lekami objawowymi wcale nie jest dla naszego organizmu najlepszym rozwiązaniem i niekoniecznie pomaga nam szybko wrócić do zdrowia.